Twitter   facebook   You Tube

Srawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o oznakowaniu produktów wytworzonych bez wykorzystania organizmów genetycznie zmodyfikowanych jako wolnych od tych organizmów

M MaliszewskiSprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o oznakowaniu produktów wytworzonych bez wykorzystania organizmów genetycznie zmodyfikowanych jako wolnych od tych organizmów.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Przy okazji procedowania nad tą ustawą można odnowić dyskusję na temat żywności genetycznie modyfikowanej, soi genetycznie modyfikowanej, która wielokrotnie w tej Izbie miała miejsce, także w poprzednich latach, kiedy była przedmiotem ataku na tych, którzy poprzednio sprawowali władzę. Później okazało się, że ci, którzy tę władzę przejęli, nie mogąc zrealizować własnego programu, przygotowują kolejne moratoria dotyczące stosowania soi genetycznie modyfikowanej i nie decydują się na tak radykalne posunięcia, jakie proponowali jeszcze kilka lat temu w przepisach dotyczących obrotu nasionami czy uprawy roślin genetycznie modyfikowanych w Polsce.
Kolejny raz warto się zastanowić, czy świat, Europa, Polska w dłuższej perspektywie obronią się przed żywnością genetycznie modyfikowaną. Dzisiaj wygląda na to, że w Europie są takie trendy. Przepisy w wielu krajach i same przepisy unijne zaczynają iść w kierunku ograniczania dopływu soi genetycznie modyfikowanej, innych roślin, innej żywności, która trafiałaby do konsumentów, tych 500 mln konsumentów Unii Europejskiej. Nie ma niestety żadnych badań, które mówią, że żywność genetycznie modyfikowana jest szkodliwa, ale nie ma też takich, które mówią, że jest nieszkodliwa. Prawdę mówiąc, taką żywność spożywamy w Polsce od co najmniej kilkunastu lat, bo przecież, co trzeba śmiało powiedzieć, każdy produkt zwierzęcy wyprodukowany w Polsce, czy mięso, mleko, jajka, czy inne produkty, jest wytworzony na bazie soi genetycznie zmodyfikowanej. Dzisiaj Polacy są tą żywnością faszerowani.
Opinia publiczna, zgadzam się ze wszystkimi poprzednikami, nie akceptuje żywności modyfikowanej genetycznie. Chce mieć żywność pozbawioną udziału składników GMO. To jest dobry trend. Inne trendy również są dobre, np. trendy mówiące o tym, żeby sięgać po żywność wyprodukowaną przy mniejszym użyciu środków ochrony roślin czy nawozów. Są nawet specjalne programy jakościowe, które mówią o tym, żeby np. w produktach roślinnych nie było pozostałości takich preparatów. Takim najbardziej klasycznym, najdalej idącym trendem jest produkcja ekologiczna, która w Polsce i w innych krajach europejskich rozwija się pod względem produkcji i coraz częściej widać to na półkach sklepowych. Coraz większa liczba konsumentów sięga po taką żywność. Jest ona najbezpieczniejsza. Obserwując tendencje, które zachodzą w Polsce, bogacenie się społeczeństwa od kilkudziesięciu, od 12 lat, widzimy wzrost zainteresowania zdrową żywnością. To nieprecyzyjne określenie, ale chodzi m.in. o żywność wolną od organizmów genetycznie modyfikowanych.
Przy omawianiu tej ustawy nasuwa się oczywiście szereg pytań. Czy mechanizm zapewniający szczelność jest skuteczny? Czy inspekcje wyznaczone do tego, aby kontrolować, certyfikować, poradzą sobie z tym zadaniem? Pan minister odpowie oczywiście zarówno na jedno, jak i na drugie pytanie: tak. Natomiast nie jest to do końca pewne. Pewnym rozwiązaniem byłoby może powierzenie określonych zadań jednostkom certyfikującym akredytowanym, tak jak to jest w przypadku produkcji ekologicznej. Radzą one sobie z tym w doskonały sposób i odciążają administrację państwową. Mają lepiej rozbudowane struktury niż administracja państwowa i pod tym względem widzimy duży postęp. Produkcja żywności ekologicznej w Polsce, mimo spadku liczby hektarów, które są nią objęte, rośnie. I bardzo dobrze. Widzimy wyraźnie, że produkcja ekologiczna zaczyna wytwarzać, a nie funkcjonować tylko po to, żeby otrzymywać dopłaty.
Właśnie z tego powodu, aby dać konsumentowi prawo wyboru, warto tę ustawę poprzeć. Konsument dzisiaj jeszcze nie do końca ma wiedzę, czy ta żywność jest dla niego szkodliwa, czy nie. Ma poczucie, że potencjalnie może ona być szkodliwa i woli sięgać po produkty, co do których ma pewność. Konsument, idąc do sklepu i wybierając określony produkt, powinien otrzymać konkretną informację: czy zawiera on GMO, czy nie. Takie jest zapotrzebowanie. Wynika to nie tylko z badania opinii publicznej. Każdy z nas, idąc do sklepu, chciałby kupować taką żywność.
Mam obawy, czy ten system ruszy z kopyta, jak niektórzy mówią, czy rzeczywiście nie będzie to ustawa, która, jak wiele uchwalanych wcześniej, w ciągu ostatnich 3-4 lat, trafi na półkę i będzie tylko fikcją literacką. Było kilka takich ustaw. Kilka takich ustaw leży i nikt z nich nie korzysta, mimo że były szumne zapowiedzi, że one będą funkcjonować. Dotyczy to chociażby ustawy o produkcie polskim, która, w moim odczuciu, nie przyniosła żadnego rynkowego skutku. Tak jak mówiłem wówczas, tak samo mówię teraz w przypadku znakowania GMO - bez wyraźnej akcji promocyjnej skierowanej do konsumentów, akcji informującej o tym, że wprowadzamy taki system certyfikacji, nie spowodujemy wzrostu ich świadomości. Nasz klub poprze jednak ten projekt, aby taka regulacja pojawiła się w ogóle w obrocie prawnym.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies i inne podobne technologie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w pamięci Twojego urządzenia. Zobacz szczegółowe informacje jak zarządzać plikami cookies przy użyciu swojej przeglądarki internetowej. Polityka plików cookies.

pliki cookies z tej strony.